piątek, 8 października 2010

Młoda czarownica :)

 Witam po dłuższej przerwie spowodowanej trochę chorobą, trochę nagromadzonymi zaległościami...mam nadzieję wyjść niedługo na prostą :) do napisania dzisiejszego postu zmobilizowało mnie wyzwanie #8 w Szufladzie a temat jego ...to baśń...chciałam wziąć w nim udział ze względu na temat, choć po głowie chodziło mi, że tematem jest bajka...niby to samo, a jednak, to co chciałam zaprezentować, to niekoniecznie się do tego nadawało...więc rzutem na taśmę zrobiłam coś innego, a raczej kogoś innego :)
Przedstawiam Wam Młodą Czarownicę w kilku odsłonach :

...tutaj w stroju sportowym ;)


...z miotełką...

...na rumaku...i w sukni wyjściowej...


...trochę zakochana...







Pozdrawiam :)
Agnieszka

niedziela, 26 września 2010

piątek, 24 września 2010

...okna... chmury i Anioły...

 
 "Przez szyby moich okien, zapatrzonych w staw,
Blask upada i tli się wśród wilgotnych traw..."
               
                                B. Leśmian





Jakże ja bym chciała...mieć takie widoki...


  Okna w moim mieszkaniu wychodzą na trzy strony świata, ale niestety nie na tę, którą lubię najbardziej.
Przez okno południowe widzę mały dziedziniec i okna sąsiadów, więc nie często przez nie wyglądam :) dzieli nas może 15 metrów. Pozostają mi dwa. Od północy mam balkon, ale co z takiego balkonu, który jest przy ruchliwej ulicy, a na przeciwko jest plebania ? :) Zostaje mi mała kuchnia z oknem na zachód
i widokiem na dachy moich dalszych sąsiadów. Tutaj czasami można zobaczyć ciekawe zjawiska, ale przestrzeń jest także ograniczona....
Chciałabym chociaż z jednego widzieć bezkresną dal, przestrzeń otwartą na pola, las, łąki...





...te zdjęcia udało mi się złowić jakiś czas temu z moich okien...











 
...czyż nie nawiedzają mnie Anioły ?

 Pierwsze zdjęcie ( chyba, że można dwa :) zgłaszam  do art-piaskownicowego wyzwania pt. "Chmurka"
...ciekawe czy ktoś widzi na tym pierwszym zdjęciu to samo co ja ?
:)

wtorek, 21 września 2010

Podziękowania stokrotne : ***

...miało być o oknach, ale nie mam sił przez paskudne choróbsko, więc ten post poświęcony będzie podziękowaniom :)

 ...otóż bardzo, ale to bardzo dziękuję za takie oto śliczności od Jadwigi, która dodatkowo sobie popracowała, żeby mnie nimi obdarować !!! Dziękuję Ci bardzo 
z całego serducha :*
Już będę miała co dzieciakom pokazać na wstępie naszej przygody z haftem, a i mam też czym poćwiczyć...jak widać na tym zdjęciu :



...uwielbiam kwiaty polne!
...ćwiczenie haftu zacznę jak dojdę do siebie...


...prawda, że piękne ?

  wczoraj też na poczcie czekały na mnie te oto kolczyki od Millu z Hand made by Pospokojność
ale nie było komu pobiec po przesyłkę...


Jeszcze raz dziękuję! i zmykam do łóżka.
...za jakiś czas mam nadzieję znowu coś napiszę :)

niedziela, 19 września 2010

...brązowo i nie tylko,,,

   "NUTKA MELANCHOLII"
Brąz - kolor ziemi taki jesienny z nutką melancholii i spokoju,
Brąz to kolor kawy ze szczyptą cynamonu lub wanilii,
Brąz to zapach czekolady, smak orzechów
Brąz wspomnień czar...

...i oto kolejne wyzwanie #7 w Szufladzie...chyba powiem,
że mi to się spodobało :)
i nawet pomimo choróbska paskudnego zrobiłam, a raczej uszyłam sakiewkę...
miałam szyć ręcznie, ale żeby szyć skórę trzeba mieć siły i czas...
a u mnie w tej chwili ani jednego, ani drugiego.
  Dlaczego akurat sakiewka ? dlatego że spełniając ostatnią
wytyczną ( sugestię ) wiąże się ze wspomnieniami z dzieciństwa, 
a dzieciństwo  u mnie wiąże się z nostalgią i melancholią, spokojem...
to także pamięć zapachów różnych (tych wymienionych także)
Otóż w dzieciństwie miałam torebkę sakiewkę, co prawda w kolorach niekoniecznie dziewczęcych - czarna z czerwonymi frędzlami, ale bardzo ją lubiłam :) moja cioteczna siostra kilka lat ode mnie starsza miała też sakiewkę, taką bardziej hipisowską, skórzaną, w której trzymała (niestety:) papierosy.
Ale mimo to ta skórzana sakiewka utkwiła mi tak w pamięci, że po latach uszyłam sobie podobną, zamiast portmonetki. Teraz także już czas nadszedł, żeby zmienić mój pojemnik na pieniądze :), a że Szuflada znowu mi dopomogła :) wyszło takie oto coś :)


poprzednia jest bardzo sfatygowana, jej kolor bardziej mi odpowiadał, ale już nie mam takiej skóry. pozwolę sobie dla upamiętnienia ją także pokazać :)




Jedna Pani sprzedawczyni podziwiała ją za każdym prawie razem jak robiłam zakupy...i  zauważyła fakt zmiany na typowy portfelik.

...chociaż bardziej melancholijnie wyglądają różyczki na firankach, które zrobiłam swojej siostrze :)




W następnym poście będzie o oknach :)
Nie dawajcie się wirusom!
Do zobaczenia na blogach :)