Jest to moja druga kartka, zrobiona na konkurs
" Tektura jest piękna" w Scrapbooking
...wszystko ekologiczne i z odzysku.
Miłej niedzieli,
Agnieszka
niedziela, 26 września 2010
piątek, 24 września 2010
...okna... chmury i Anioły...
"Przez szyby moich okien, zapatrzonych w staw,
Blask upada i tli się wśród wilgotnych traw..."
B. Leśmian
Jakże ja bym chciała...mieć takie widoki...
Okna w moim mieszkaniu wychodzą na trzy strony świata, ale niestety nie na tę, którą lubię najbardziej.Przez okno południowe widzę mały dziedziniec i okna sąsiadów, więc nie często przez nie wyglądam :) dzieli nas może 15 metrów. Pozostają mi dwa. Od północy mam balkon, ale co z takiego balkonu, który jest przy ruchliwej ulicy, a na przeciwko jest plebania ? :) Zostaje mi mała kuchnia z oknem na zachód
i widokiem na dachy moich dalszych sąsiadów. Tutaj czasami można zobaczyć ciekawe zjawiska, ale przestrzeń jest także ograniczona....
Chciałabym chociaż z jednego widzieć bezkresną dal, przestrzeń otwartą na pola, las, łąki...

...te zdjęcia udało mi się złowić jakiś czas temu z moich okien...
...czyż nie nawiedzają mnie Anioły ?
Pierwsze zdjęcie ( chyba, że można dwa :) zgłaszam do art-piaskownicowego wyzwania pt. "Chmurka"
...ciekawe czy ktoś widzi na tym pierwszym zdjęciu to samo co ja ?
:)
wtorek, 21 września 2010
Podziękowania stokrotne : ***
...miało być o oknach, ale nie mam sił przez paskudne choróbsko, więc ten post poświęcony będzie podziękowaniom :)
...otóż bardzo, ale to bardzo dziękuję za takie oto śliczności od Jadwigi, która dodatkowo sobie popracowała, żeby mnie nimi obdarować !!! Dziękuję Ci bardzo
z całego serducha :*
Już będę miała co dzieciakom pokazać na wstępie naszej przygody z haftem, a i mam też czym poćwiczyć...jak widać na tym zdjęciu :
...uwielbiam kwiaty polne!
...ćwiczenie haftu zacznę jak dojdę do siebie...
...prawda, że piękne ?
wczoraj też na poczcie czekały na mnie te oto kolczyki od Millu z Hand made by Pospokojność
ale nie było komu pobiec po przesyłkę...
Jeszcze raz dziękuję! i zmykam do łóżka.
...za jakiś czas mam nadzieję znowu coś napiszę :)
...otóż bardzo, ale to bardzo dziękuję za takie oto śliczności od Jadwigi, która dodatkowo sobie popracowała, żeby mnie nimi obdarować !!! Dziękuję Ci bardzo
z całego serducha :*
Już będę miała co dzieciakom pokazać na wstępie naszej przygody z haftem, a i mam też czym poćwiczyć...jak widać na tym zdjęciu :
...uwielbiam kwiaty polne!
...ćwiczenie haftu zacznę jak dojdę do siebie...
...prawda, że piękne ?
wczoraj też na poczcie czekały na mnie te oto kolczyki od Millu z Hand made by Pospokojność
ale nie było komu pobiec po przesyłkę...
Jeszcze raz dziękuję! i zmykam do łóżka.
...za jakiś czas mam nadzieję znowu coś napiszę :)
niedziela, 19 września 2010
...brązowo i nie tylko,,,
"NUTKA MELANCHOLII"
...i oto kolejne wyzwanie #7 w Szufladzie...chyba powiem,
że mi to się spodobało :)
i nawet pomimo choróbska paskudnego zrobiłam, a raczej uszyłam sakiewkę...
miałam szyć ręcznie, ale żeby szyć skórę trzeba mieć siły i czas...
a u mnie w tej chwili ani jednego, ani drugiego.
Dlaczego akurat sakiewka ? dlatego że spełniając ostatnią
wytyczną ( sugestię ) wiąże się ze wspomnieniami z dzieciństwa,
a dzieciństwo u mnie wiąże się z nostalgią i melancholią, spokojem...
to także pamięć zapachów różnych (tych wymienionych także)
Otóż w dzieciństwie miałam torebkę sakiewkę, co prawda w kolorach niekoniecznie dziewczęcych - czarna z czerwonymi frędzlami, ale bardzo ją lubiłam :) moja cioteczna siostra kilka lat ode mnie starsza miała też sakiewkę, taką bardziej hipisowską, skórzaną, w której trzymała (niestety:) papierosy.
Ale mimo to ta skórzana sakiewka utkwiła mi tak w pamięci, że po latach uszyłam sobie podobną, zamiast portmonetki. Teraz także już czas nadszedł, żeby zmienić mój pojemnik na pieniądze :), a że Szuflada znowu mi dopomogła :) wyszło takie oto coś :)
poprzednia jest bardzo sfatygowana, jej kolor bardziej mi odpowiadał, ale już nie mam takiej skóry. pozwolę sobie dla upamiętnienia ją także pokazać :)
Jedna Pani sprzedawczyni podziwiała ją za każdym prawie razem jak robiłam zakupy...i zauważyła fakt zmiany na typowy portfelik.
...chociaż bardziej melancholijnie wyglądają różyczki na firankach, które zrobiłam swojej siostrze :)
W następnym poście będzie o oknach :)
Nie dawajcie się wirusom!
Do zobaczenia na blogach :)
Brąz - kolor ziemi taki jesienny z nutką melancholii i spokoju,
Brąz to kolor kawy ze szczyptą cynamonu lub wanilii,
Brąz to zapach czekolady, smak orzechów
Brąz wspomnień czar...
Brąz to kolor kawy ze szczyptą cynamonu lub wanilii,
Brąz to zapach czekolady, smak orzechów
Brąz wspomnień czar...
...i oto kolejne wyzwanie #7 w Szufladzie...chyba powiem,
że mi to się spodobało :)
i nawet pomimo choróbska paskudnego zrobiłam, a raczej uszyłam sakiewkę...
miałam szyć ręcznie, ale żeby szyć skórę trzeba mieć siły i czas...
a u mnie w tej chwili ani jednego, ani drugiego.
Dlaczego akurat sakiewka ? dlatego że spełniając ostatnią
wytyczną ( sugestię ) wiąże się ze wspomnieniami z dzieciństwa,
a dzieciństwo u mnie wiąże się z nostalgią i melancholią, spokojem...
to także pamięć zapachów różnych (tych wymienionych także)
Otóż w dzieciństwie miałam torebkę sakiewkę, co prawda w kolorach niekoniecznie dziewczęcych - czarna z czerwonymi frędzlami, ale bardzo ją lubiłam :) moja cioteczna siostra kilka lat ode mnie starsza miała też sakiewkę, taką bardziej hipisowską, skórzaną, w której trzymała (niestety:) papierosy.
Ale mimo to ta skórzana sakiewka utkwiła mi tak w pamięci, że po latach uszyłam sobie podobną, zamiast portmonetki. Teraz także już czas nadszedł, żeby zmienić mój pojemnik na pieniądze :), a że Szuflada znowu mi dopomogła :) wyszło takie oto coś :)
poprzednia jest bardzo sfatygowana, jej kolor bardziej mi odpowiadał, ale już nie mam takiej skóry. pozwolę sobie dla upamiętnienia ją także pokazać :)
Jedna Pani sprzedawczyni podziwiała ją za każdym prawie razem jak robiłam zakupy...i zauważyła fakt zmiany na typowy portfelik.
...chociaż bardziej melancholijnie wyglądają różyczki na firankach, które zrobiłam swojej siostrze :)
W następnym poście będzie o oknach :)
Nie dawajcie się wirusom!
Do zobaczenia na blogach :)
piątek, 17 września 2010
...i moje pierwsze "dogrywkowe" słodkości dotarły :)
Dotarły już do mnie te cudowności od Romy, oto one:
Pozwoliłam sobie zapożyczyć 2 pierwsze zdjęcia z bloga Dobre na spleen , a w tej przepięknej rameczce umieściłam kanwę i mam nadzieję, że coś wydziergam w końcu jak ruszy nasz projekt z haftem krzyżykowym :) ...na razie widać tam mój wiekowy aparat :)
Dziękuję ślicznie raz jeszcze :*
W dniu dzisiejszym nawiedziła nas dość krótka burza, przed którą pozwoliłam sobie uciąć relaksacyjną drzemkę na rozpoczęcie weekendu ;)... fakt za późno trochę się ocknęłam, ale to przez zmęczenie :)
...ale dlaczego ja tak marudzę? otóż ta burza była około zachodu słońca...i jak mnie zerwało na nogi, to zobaczyłam takie oto widoki z mojego wychodzącego na zachód okna...
...czasami w tym oknie dzieją się różne rzeczy nad dachami...no nie Paryża..., ale...sami zobaczcie...
...świeciła...i zgasła...
...a wieczorem na moim północnym oknie ( na którym też pojawiają się różne cuda :)
można było zaobserwować to:
...podobało mi się to zjawisko dzisiejsze :)...mam więcej zdjęć, ale już i tak dużo wrzuciłam
żałuję jednego...że nie mam lepszego aparatu, poszalałabym :) ale...może kiedyś..
rozmarzyłam się, ech...
Pozdrawiam wszystkich, którzy zdołają to przeczytać i zobaczyć :)
Pozwoliłam sobie zapożyczyć 2 pierwsze zdjęcia z bloga Dobre na spleen , a w tej przepięknej rameczce umieściłam kanwę i mam nadzieję, że coś wydziergam w końcu jak ruszy nasz projekt z haftem krzyżykowym :) ...na razie widać tam mój wiekowy aparat :)
Dziękuję ślicznie raz jeszcze :*
W dniu dzisiejszym nawiedziła nas dość krótka burza, przed którą pozwoliłam sobie uciąć relaksacyjną drzemkę na rozpoczęcie weekendu ;)... fakt za późno trochę się ocknęłam, ale to przez zmęczenie :)
...ale dlaczego ja tak marudzę? otóż ta burza była około zachodu słońca...i jak mnie zerwało na nogi, to zobaczyłam takie oto widoki z mojego wychodzącego na zachód okna...
...czasami w tym oknie dzieją się różne rzeczy nad dachami...no nie Paryża..., ale...sami zobaczcie...
...świeciła...i zgasła...
...a wieczorem na moim północnym oknie ( na którym też pojawiają się różne cuda :)
można było zaobserwować to:
...podobało mi się to zjawisko dzisiejsze :)...mam więcej zdjęć, ale już i tak dużo wrzuciłam
żałuję jednego...że nie mam lepszego aparatu, poszalałabym :) ale...może kiedyś..
rozmarzyłam się, ech...
Pozdrawiam wszystkich, którzy zdołają to przeczytać i zobaczyć :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















