środa, 16 maja 2012

Moje koty

  Pamiętam w dzieciństwie jak uczyłam się szydełkować. Powstawały wtedy różne stworki, ale nie dlatego, że taki był zamysł pierwotny :) Planowana była serwetka,
a wychodził stworek :) z tego względu, że nie dodawałam oczek... Potem już stworki powstawały w sposób zaplanowany, a serwetka o wiele później...Właściwie to jeszcze nie dojrzałam do tego, żeby robić serwetki ;)

Temu niedługo wymienimy wąsy :)














...a ten już wiernie służy :)

Pozdrawiam

czwartek, 26 kwietnia 2012

Karteczki urodzinowe



 Wszystkim ślicznie dziękuję :)
W ramach akcji Uwolnij pocztówkę otrzymałam kartki od:
Ani ( nie jedną :), Żanety, Iwony, Dorotanes, Kariny, Deilephili - Ani, Vivi22, Isi.
Dziewczyny! bardzo, bardzo dziękuję!
Pozdrawiam :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Komplet

   Iwonko! pamiętasz ?
 :)
Dokupiłam podobną serwetkę i ozdobiłam pojemnik na sól. Powstał taki oto komplet do kuchni, który podarowałam mamie :)

 Pozdrawiam

środa, 18 kwietnia 2012

Jeszcze świątecznie

  Kiedyś moja mama robiła takie dywany- narzuty z wełny. Pamiętam krosna w domu zimową porą i to jak chciałam bardzo mamie pomagać :) Czasami dorwałam się, ale do tkania lnianego płótna, na dodatek w tzw. "kosy" ewentualnie w "jodełkę" :) co oczywiście było bardziej skomplikowane, ponieważ trzeba było w odpowiedniej kolejności " pedałować". Fachowych nazw nie pamiętam. Właściwie mama wszystko sama robiła i była w tym dobra :) Trzeba było wyhodować owcę, albo posiać len
i przerobić to wszystko na potrzebne rzeczy, ładne rzeczy, które w późniejszych czasach zaczęły być postrzegane jako obciachowe, staroświeckie itp. a teraz to vintage :) czy temu podobne...
Zostały tylko ze 2 dywany . Krosna niestety porąbane...:( Resztki tych pięknie pofarbowanych wełen wylądowały na strychu i szarpnął je tam ząb czasu w postaci moli. Zanim dowiedziałam się o filcowaniu mama je spaliła... a tak jakie nici miałabym do wfilcowywania! szok! nawet te pojedzone ... ech....Życie...